Duszniki Zdrój - drugi dom


Na moich social media pojawiają się z małej, uzdrowiskowej miejscowości Duszniki Zdrój, i wiele z Was pyta co ja tam właściwie robię, a odpowiedz mimo, że jest nieskomplikowana -  "żyję" nie jest właściwie taka prosta. Miejsce jest piękne, więc opowiem Wam trochę o tym jak się tu znalazłam, dlaczego i warto tutaj zawitać.



Do Dusznik przyjechałam przez przypadek, razem z koleżanką szukałyśmy pracy, dodałyśmy ogłoszenie na OLX i tak nas znaleźli i sprowadzili na Kotlinę Kłodzką. Tutaj poznałam chłopaka i niestety nie była to miłość od pierwszego wejrzenia. Szczerze ? Nienawidziłam go, nie tolerowałam jego obecności, więc gdy on wchodził, automatycznie ja wychodziłam, z czasem irytował mnie coraz mniej, a nawet zaczął mi imponować. Teraz nie wyobrażam sobie nie mieć go, wspiera mnie, troszczy się o mnie i wiem, że mnie nie zawiedzie. Więc tak o to, znalazłam się w Dusznikach, a dlaczego zostałam ?



Cisza ! 
To po pierwsze, tutaj naprawdę panuje spokój, można przejść się alejką gdzie nie stoi co 3 metry osoba, która wciska Ci ulotkę z jakąś szkołą lub zaproszeniem na kolejny pokaz garnków. Nie ma korków, nie ma furgonetek i ciężarówek, które non stop zagłuszają własne myśli.
W czasie festiwalu Chopinowskiego cały park wypełnia się dźwiękami muzyki klasycznej - niezapomniane przeżycie.



Ludzie chodzą 
Może to zabrzmi absurdalnie, ale przyjrzyj się jak wygląda życie w każdym polskim, większym mieście. Ludzie ciągle gdzieś biegną, to na uczelnię, na tramwaj, do pracy, na pociąg, tutaj jest na odwrót, widzę spacerujące pod rękę pary, patrzące sobie głęboko w oczy. Uwielbiam taki widok <3

Powietrze
Pochodzę i mieszkam na Śląsku, tutaj najbardziej idzie odczuć szczególnie zimą szkodliwy smog, który nie tylko widać gołym okiem, ale również go czuć. W okresie grzewczym nie polecam dłuższego zwiedzania, za to wiosną i latem południe Polski może zachwycić nawet największych przeciwników.



Każdą porą roku jest tu magicznie 
Tu muszę przyznać z ręką na sercu, czy jestem tu na jesień, wiosną, latem czy zimą, nie mogę napatrzeć się na otaczające Duszniki góry. W każde zimowe południe mogłabym chodzić na gorącą czekoladę do jednej z restauracji znajdujących się na Zieleńcu, lub podziwiać całe uzdrowisko ze schroniska "Pod Muflonem", latem przychodzić z siatką pieczywa na Czarny Staw żeby dokarmić kaczuszki, a jesienią szukać grzybów.

Jedno z najbardziej urzekających miejsc - Rancho Panderoza <3


Komentarze

Popularne posty